Sytuacja rynkowa jest gorsza niż uzasadniałby to osiągnięty poziom rozwoju gospodarczego (dochód na jednego mieszkańca) i gorsza niż wynika to z tempa wzrostu produkcji rolniczej. Podkreślamy, że przy obecnym poziomie dochodu narodowego nacisk popytu na rolnictwo i gospodarkę żywnościową powinien być znacznie słabszy. Nie jest tak, gdyż oferta konkurencyjnych dóbr przemysłowych jest ciągle skromna i nabywa się je z wielkimi trudnościami. Ponadto istniejący system cen detalicznych deformuje strukturę popytu i utrudnia konsumentom racjonalny wybór. Ppzy 2,5% wzrostu produkcji rolniczej średnio rocznie odczucie nasycenia rynku powinno być większe niż występuje obecnie. Mimo wydatnego zwiększenia produkcji nie osiągnęliśmy spodziewanej satysfakcji społecznej. Jest to zjawisko bardzo znamienne; przeżywamy obecnie drugą w okresie powojennym ekspansję popytu żywnościowego. Pierwszą odnotowano w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, wówczas też wystąpiły poważne trudności i perturbacje rynkowe. Pierwsza ekspansja była reakcją na niski absolutny poziom wyżywienia. Drugą natomiast wywołaliśmy sami przez częściowo nie kontrolowany wzrost płac i dochodów (nie wynikający z tempa wzrostu wydajności pracy i produkcji w dziale B), nazbyt rozbudowany mechanizm finansowania konsumpcji oraz nieracjonalną strukturę cen. Prace nad przywróceniem utraconej równowagi powinny iść kompleksowo we wszystkich kierunkach, o których była mowa.
rolnictwo jako dział produkcji materialnej działa w warunkach nierównowagi produkcyjnej, co przejawia się w ostrych dysproporcjach pomiędzy podażą i popytem na środki produkcji. W wielu ważnych dziedzinach (ciągniki, maszyny rolnicze, materiały budowlane, urządzenia, nawet drobny sprzęt rolniczy) mamy permanentnie nierównowagi. Jest przy tym symptomatyczne, że mimo szybkiego wzrostu produkcji i podaży tych środków stan nasycenia rynku nie poprawia się, a przeciwnie - trudności nabycia środków produkcji (w tym wielu podstawowych) zwiększają się. Rolnictwo polskie znajduje się obecnie na takim etapie rozwoju, że pojawienie się nowych środków produkcji wywołuje nowe potrzeby, w wyniku czego nacisk popytu rynkowego rośnie, zamiast słabnąć. Przez ten etap każdy kraj musi przejść; chodzi tylko o to, aby możliwie łagodnie.